Aktualności - ogłoszenia
   Sanktuarium
   Msze święte i nabożeństwa
   Duszpasterstwo:
      Domowy Kościół
      Duchowa Adopcja
      Neokatechumenat
      Wspólnota Żywych Kamieni
      Koinonia Jan Chrzciciel
      Rodzina Różańcowa
      Komisja Charytatywna
      Schronisko Św. Br. Alberta
      Duszpasterstwo Powołań
      Rocznica Komunii Świętej
      Bierzmowanie
      Duszpasterstwo chorych
      Grupa pokutna
      Bractwo św. Antoniego
      Pielgrzymka Grupa 2
   Nasi Patronowie
   Modlitewnik
   Rada Parafialna
   Dzielnica Czterech Wyznań
   Koncerty u Paulinów
   Chór Vita Nova
   Zwiedzanie
   Jubileusz
   Galeria foto
   Linki


Nadchodzące wydarzenia:
Miesiąc i rok: 11 / 2017
 << miesiąc  >>      << rok  >>


Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30




Skrzynka intencji
Prześlij nam swoją intencję, w której chcesz abyśmy się modlili:
Imię*
E-mail*
Treść intencji*


 Duchowa Adopcja

Świadectwo modlitwy Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego

Piszę, ponieważ chciałam podzielić się pewnymi zdarzeniami, które wydaje mi się, miały związek z duchową adopcją, a są dla mnie znakiem działania Bożego.

 

Pierwsze dzieciątko adoptowałam w 2000 roku, gdy znalazłam przypadkiem ulotkę w kościele... Po adoptowaniu trzeciego dziecka, pomyślałam, że to chyba już wystarczy... zdaje się, że miałam ze dwa lata przerwy, do momentu, gdy przyśniły mi się dzieci nienarodzone. Były one w postaci niemowląt, w cierpieniu i płaczu, i było ich tak wiele, jakbym miała przed sobą morze tych dzieci. Ktoś mi we śnie tłumaczył, że to były dzieci niechciane i niekochane ... Obudziłam się z powodu tego płaczu, sama w jakimś lamencie serca.

 

A że sen był bardzo żywy, więc pomyślałam, choć w sny nie wierzę, że może trzeba adoptować dzieciątko, to przecież nie szkodzi. I tak uczyniłam. A ponieważ tak się jakoś przejęłam tymi dziećmi, że niektórym osobom opowiadałam co mi się przyśniło, z myślą, że może kogoś też zachęcę do adopcji...

 

Przyjechała też do mnie Rodzina w odwiedziny i im też opowiedziałam, widziałam ich przejęcie w oczach, a chwilę wcześniej mój Tata wręczył mi list, z prośbą, żebym go przeczytała kiedy pojadą.

 

Rozmawialiśmy też o rodzinie, dzieciach i powiedziałam to co nosiłam jakoś w sercu, że bardzo bym chciała żeby nas była piątka dzieci w sumie, żeby jeszcze był ktoś jeden.

 

Gdy rodzina pojechała, przeczytałam ten list, w którym Tata wyznał, bo miał taką wewnętrzną potrzebę, że jeszcze przed ślubem, zabili swoje pierwsze dziecko. To były pierwsze miesiące, więc wystarczyły jakieś zastrzyki. Zostali namówieni przez rodziców Taty, starszą siostrę - "bo co ludzie powiedzą i że są jeszcze za młodzi". Mama miała 17 lat. Tata pisał, że jako rodzice do dziś bardzo tego żałują, że to była największa głupota... Potem Tata napisał jeszcze jeden list, ponieważ był pod wrażeniem tego snu, bo właśnie w tamte noce mocował się z sobą, czy mi o tym napisać. Okazało się też, że jego rodzice i ta siostra, też zamordowali swe dzieci, a ta siostra namówiła jeszcze dwie swoje synowe, jedna z nich nie może mieć w ogólne przez to dzieci.

 

To co Tata napisał, wyznał, było ważne, ale ja nie wyczułam w liście Łaski sakramentu spowiedzi - doznania przebaczenia. I rzeczywiście, okazało się, że Tata nigdy się z tego nie spowiadał i tak przez ponad 3 O lat w takim stanie przyjmował sakramenty, w tym sakrament małżeństwa. A myśmy się nie mogli w domu nadziwić, jak to jest, że on przyjmuje sakramenty, modli się, a jest tak trudnym człowiekiem, nie do życia... I wysłałam Tatę do spowiedzi z tym grzechem zatajonym. Mama od razu się wyspowiadała i później jeszcze miała 2 spowiedzi generalne.

 

Tata się zmienia od tamtego czasu, świadomie przygotowuje się do sakramentów, modli się , dużo myśli o Bogu, o uporządkowaniu przeszłości, tylko wiem, że w tym wieku - prawie 60-tka, to już trudno zmienić charakter... Tata też adoptował dwoje dzieci - w swym przejęciu dwoje naraz, choć tłumaczyłam mu, że można tyko jedno...

 

Sprawa ta, pozwala mi lepiej poznać Boże działanie, Jego Miłosierdzie, to j ak On szuka zagubionych owieczek, jak leczy poranione... tyle lat...

 

I jeszcze jedna sprawa.

 

Moja starsza siostra - Irenka, od 18-go roku życia, ciągle jeździła po lekarzach z powodu jakichś nieokreślonych zaburzeń hormonalnych, mówiono jej, że najprawdopodobniej, nigdy nie zajdzie w ciążę. Tata napisał mi, że razem z Mamą obwiniają się o to, że może to kara Boża, wyjaśniłam, że na pewno me...

 

A gdy adoptowałam 6-ste dzieciątko, nagle przyszła mi myśl, że Irenka moja siostra (ma 33 lata, kilka lat mężatką) zajdzie w ciążę, bo Bóg jest hojniejszy od człowieka. I rzeczywiście, 3 tygodnie później zatelefonowała, że zostałam ciocią. Przebieg ciąży, jednak był trudny i mogła nie donosić, ale mała Maria urodziła się 7 maja b. r. Ogromna radość, pierwsza wnuczka, rodzice zostali dziadkami.

 

Chciałam Wam o tym napisać, bo miałam takie pragnienie, by się z kimś tym podzielić, a nie bardzo mogę o tym z innymi rozmawiać - jestem zakonnicą klauzurową.

 

Mam radość, że mam jeszcze kogoś - zawsze czułam, że brakuje mi jeszcze jednego brata, więc mam Braciszka. I choć nie mogłam Go nigdy poznać, wiem, że modli się za nas, że przebaczył rodzicom, że jest jakoś z nami obecny. Wierzę, że jest w Niebie, bo cóż on winien, a jeśli przebaczył taką krzywdę ... to czyż nie jest Święty...

 

"Wszystko co istnieje, jest zawarte we wnętrznościach Mego Miłosierdzia głębiej niż dziecko w łonie ( sercu) matki" - Jezus - z Dzienniczka s. Faustyny.

 

Z wdzięcznością za Waszą działalność
siostra Anna

 

 « Powrót

wydrukuj »       wyślij znajomemu »       ilość wyświetleń: 3605

WIDEO

KOMENTARZ WIDEO



 

 

Żywa Korona Maryi


 

 

Seria PO PROSTU

 



 


 

 

 

   

  


13498635 dwiedzin od 2007-11-14                        wykonanie 1999-2017 MATinternet Zakopane       Powered by AntCms                   © Paulini Wrocław 2017