Strona główna pielgrzymki
   Historia pielgrzymki
   O Grupie
   Przewodnicy...
   Pielgrzymowanie
   Trasa pielgrzymki
   Świadectwa
   Emblematy
   Galeria foto
   Video
   Do pobrania
   Ulubione linki
   Spotkania grupy
   Bieżące informacje
   Trzebnica 2014
   Zapisy
   Kontakty
   Konto pielgrzymki


Nadchodzące wydarzenia:
Miesiąc i rok: 06 / 2018
 << miesiąc  >>      << rok  >>


Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30




Skrzynka intencji
Prześlij nam swoją intencję, w której chcesz abyśmy się modlili:
Imię*
E-mail*
Treść intencji*


 Świadectwa    
Bartosz
dodano: ( 24 Maja 2014 18:56)

We Wrocławskiej Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę uczestniczyłem do tej pory  czterokrotnie. Po raz pierwszy jako student w 1998 r. Wówczas jeszcze nie zapaliłem się do  pielgrzymowania. Ponownie wyruszyłem na pątniczy szlak dopiero w 2011 r. Wtedy zrozumiałem ile przez ten czas straciłem! Wróciłem do domu z postanowieniem by, jak Pan Bóg pozwoli, wędrować na Jasną Górę co roku. Odtąd możliwość pieszego pielgrzymowania odczytuję jako jeden z najpiękniejszych w życiu darów Bożej Opatrzności.

więcej »  

Iwona
dodano: ( 12 Listopada 2013 18:38)

Pielgrzymka to część mojego życia. W tym roku pielgrzymowałam 10 raz. Zaczęłam chodzić na pielgrzymkę, mając niespełna 18 lat i nie wyobrażam sobie wakacji bez niej.To tutaj naprawdę spotkałam Jezusa Chrystusa - pokochałam Go w Eucharystii i wspólnocie Kościoła. Doświadczyłam żyjącego, działającego Boga. Przyznam, że na samym początku było bardzo trudno. I nie tylko fizycznie, bo to zrozumiałe. Duchowo odczuwałam, jak Jezus dokonuje przeorania mojej dopiero kształtującej się tożsamości, pokazując jak z jednej strony jestem mała i nędzna, a z drugiej, jak bardzo mimo to, a może właśnie dlatego, mnie kocha.

więcej »  

Karolina
dodano: ( 12 Listopada 2013 18:34)

Najcenniejsze rozmowy z ludźmi odbywają się w drodze. Tak samo jest, gdy rozmawiamy z Bogiem. Dlatego zapragnęłam udać się na Jasną Górę. Zdecydowałam się iść z Grupą Paulińską, ze względu na doświadczenie głębokich spowiedzi i homilii opartych na Słowie Bożym, które wielokrotnie słyszałam w kościele św. Antoniego. To była bardzo dobra decyzja.

więcej »  

Gosia
dodano: ( 29 Września 2013 00:10)

Kiedy pojawiła się myśl, żeby pójść na pielgrzykę jakoś się jej uchwyciłam i w niej trwałam, a była to ewidentna łaska Boża, bo ja potrafię z najmniejszej przeszkody zrobić wielką górę i wszystko jest dla mnie powodem, unikam zresztą wszelkich trudów i tego co mogłoby mnie kosztować. Wiele jednak rzeczy zaczęło mi się ostatnio walić, w dużym stopniu relacje z ludźmi, nagle okazało się że stan mojej duszy nie jest tak dobry jakbym się spodziewała i wcale nie zanosi się na zmianę. Naprawdę trudno mi było przyjąć że Jezus chce nas zbawić razem, że zbawienie jest we wspólnocie, nie mogłam zrozumieć dlaczego nie mogę się zbawić w pojedynkę?

więcej »  

Karolina
dodano: ( 25 Sierpnia 2013 20:46)

Jak czytam te świadectwa to wydaje mi się, że są tu same peany na cześć grupy drugiej. Wygląda to tak, jakby to była lepsza grupa niż inne...

więcej »  

Barbara
dodano: ( 25 Sierpnia 2013 20:41)

Dziękuję za wspólne pielgrzymowanie. Pan Bóg pokazał mi, że rzeczy, które uważam za niemożliwe dla Niego są możliwe...

więcej »  

Ula
dodano: ( 8 Stycznia 2013 12:29)

Ostatnia moja pielgrzymka była 7 lat temu. Wtedy czułam, że to nie dla mnie. Potrzebowałam więcej Słowa i ciszy niż klaskania i śpiewu. Co roku towarzyszyłam jako duchowy pielgrzym i gdzieś tam na dnie serca pozostawała tęsknota...
Był marzec. Sms od kuzynki „Czy chcesz ze mną iść na pielgrzymkę z Wrocławia na Jasną Górę?”. Niewiele się zastanawiając napisałam, że tak, ale pod warunkiem że nie będzie to grupa tzw. tiruriru. Zaklepałam termin urlopu na sierpień i dopiero wtedy zaczęłam przeglądać stronę pielgrzymki w internecie. Doznałam strachu czytając na co się zdecydowałam:
Dużo grup, idą razem, spanie w namiotach niezależnie od pogody, mycie w misce wody. Tak po ludzku zaczęłam mieć zwątpienie, ale ponieważ obiecałam Jadzi nie mogłam się już wycofać. Ale zaraz każda z nas zaczęła planować jak sobie życie ułatwić. W kuchni polowej będzie jej chrzestny, w informacji kuzynka. Jak nie damy rady brat miał nas zabrać z trasy do domu. Mama załatwiła nam nocleg u cioci w Oleśnicy, a Jadzia myślała intensywnie jak zorganizować jeszcze dwa noclegi pod dachem. Ale ja gdzieś w głębi duszy mając doświadczenie innych pielgrzymek słyszałam „NIE BÓJ SIĘ! ZAUFAJ MI A JA O WSZYSTKO SIĘ ZATROSZCZĘ”. I odpuściłam...

więcej »  

Marta
dodano: ( 7 Września 2012 23:42)

Wiele razy przyjaciółka mnie namawiała do pójścia na pielgrzymkę. Nigdy nie brałam tego pod uwagę kwitując jej zaproszenia słowami: ja? w namiocie? z gitarami? (nie przepadam za gitarą w kościele i piosenkami pielgrzymkowymi). W tym roku nagle naszła mnie myśl pod koniec lipca: "a może bym poszła?" I wszystko było dla mnie przygotowane. Dostałam całą wyprawkę od koleżanki (spodziewając się jedynie karimaty) w postaci plecaka, kurtki przeciwdeszczowej, śpiwora, torby, apteczki. Nie miałam swojego namiotu, ale na spotkaniu organizacyjnym 11 godzin przed wyruszeniem w drogę od razu znalazło się dla mnie miejsce. Przez całą pielgrzymkę nie miałam żadnych problemów z kręgosłupem (a normalnie codziennie mnie boli), jeden mały nieodczuwalny prawie odcisk. Ani przez moment nie żałowałam, że się wybrałam.

więcej »  

Kasia
dodano: ( 27 Kwietnia 2012 21:39)

To była moja pierwsza pielgrzymka z Wrocławia do Częstochowy. Wcześniej chodziłam z innych miejscowości. Jednocześnie była to najtrudniejsza, ale i najbardziej obfita pielgrzymka. Najtrudniejsza, bo namiotowa, a przede wszystkim dlatego, że pojawiło się dużo cierpienia. Po kilku dniach chciałam już wracać, pamiętałam jednak o tym, że „prawdziwa perła rodzi się w bólu”. Tak też się stało… Tematem naszej grupy w tym roku była Maryja. Przez 9 dni byliśmy przygotowywani do tego, by na Jasnej Górze całkowicie zawierzyć się Jej. Zrobiłam już to kilka lat wcześniej, ale nie rozwijałam tego zawierzenia.

więcej »  

Kazia
dodano: ( 27 Kwietnia 2012 21:37)

Pewnego dnia dowiedziałam się, że jestem bardzo chora, lekarze nie dawali mi szans. Miałam wtedy jeszcze małe dzieci. Postanowiłam pójść do Kościoła, by prosić Boga, aby pozwolił mi chociaż wychować moje dzieci. Byłam wtedy u św. Antoniego na Drodze Krzyżowej. Zobaczyłam jak z zakrystii, w otoczeniu dzieci, wychodzi młody ksiądz.

więcej »  

Anna
dodano: ( 27 Kwietnia 2012 21:36)

Kiedy mój synek miał dwa latka moja mama bardzo zachorowała. Postanowiłam wtedy iść na pielgrzymkę, by uprosić jej łaskę zdrowia. Nie wiem jak reagowali inni pątnicy, którzy widzieli mnie i dziwili się, że targam dwuletnie dziecko.

więcej »  

Joanna
dodano: ( 27 Kwietnia 2012 21:35)

Pierwszy raz na pielgrzymce byłam dwa lata temu. Od razu wtedy powiedziałam Bogu, że jeśli będzie padać, to wracam do domu. Pan Bóg chyba mnie wysłuchał, bo nie padało. W tym roku nie miałam iść, ale zadzwonił do mnie znajomy z prośbą, bym przyjechała. Dotarłam do grupy we wtorek rano. Kiedy usłyszałam temat „Maryja” zamyśliłam się, bo poczułam w sercu, że być może Pan chce coś uzdrowić w mym sercu.

więcej »  

Małgorzata
dodano: ( 27 Kwietnia 2012 21:20)

Właściwie będąc już piąty raz na pielgrzymce, nie doświadczyłam ogromnego trudu. Ani razu nie miałam bąbli na nogach, nic mnie nie obtarło.

więcej »  

Ania
dodano: ( 27 Kwietnia 2012 21:19)

Kiedy poszłam pierwszy raz na pielgrzymkę nie byłam w ogóle przygotowana. Nie miałam namiotu, ale mama myślała, że mam nocleg, bo inaczej nie pozwoliła by iść. Pierwszy etap szłam z pewną panią.

więcej »  

Teresa
dodano: ( 27 Kwietnia 2012 21:15)

W pielgrzymowaniu piękne jest to, że można zobaczyć gościnność ludzi. Tutaj przywracana jest wiara w drugiego człowieka. Spracowani, ale otwarci sercem mieszkańcy wychodzą, by nas powitać, poczęstować wszystkim, czym mają.

więcej »  

Jarek
dodano: ( 27 Kwietnia 2012 21:40)

W latach 80-tych pielgrzymowanie wyglądało zupełnie inaczej. Wtedy chodziłem jeszcze z 7. Kiedy była modlitwa, to wszyscy się modlili, nikt nie rozmawiał. Gdy była konferencja, wszyscy zamieniali się w słuch, by jak najwięcej skorzystać ze Słowa. Teraz troszeczkę się to zmieniło, jak obserwuję.

więcej »  

Milena
dodano: ( 27 Kwietnia 2012 21:10)

Jedną z bardziej humorystycznych rzeczy, które pamiętam z czasu pielgrzymowania, to lunatykowanie. Pewnej nocy zaczęłam się ubierać, by wyruszyć dalej. Koleżanka, która spała ze mną w namiocie zaczęła zastanawiać się, co robię i próbowała mnie zatrzymać.

więcej »  

Marek
dodano: ( 27 Kwietnia 2012 21:39)

Na Jasną Górę pielgrzymowałem wielokrotnie autokarem. Pewnego dna postanowiłem jednak, że pójdę w pieszej pielgrzymce. Droga, choć trudna, nie sprawiła mi, aż tak wielkiego zmęczenia. Szło się dobrze i nawet lekko.

więcej »  

Zbigniew
dodano: ( 27 Kwietnia 2012 21:40)

W 2009 roku, kiedy byłem na pielgrzymce, w Trzebnicy była burza. Pioruny, grzmoty, aż uszy bolały. Byłem wtedy bagażowym, dlatego spałem w samochodzie. Pamiętam jednak widok namiotów – wszystkie pływały w wodzie.

więcej »  

Halina
dodano: ( 27 Kwietnia 2012 21:08)

W moim życiu Pielgrzymka Wrocławska odegrała bardzo ważną rolę. Przede wszystkim zmieniło się życie całej mojej rodziny. W 1983 roku byłam pierwszy raz na pielgrzymce, jeszcze wtedy nie spaliśmy w namiotach, ale korzystaliśmy z kwater. Spaliśmy w domu, na betonie. Następnego dnia obudziłam się z bólem nerek i cały etap szłam na czworakach. Powiedziałam sobie wtedy, że nie pójdę już więcej na pielgrzymkę, ale słowa nie dotrzymałam. Potem byłam już z mężem i dziećmi.

więcej »  

Archiwum

WIDEO

KOMENTARZ WIDEO



 

 

Żywa Korona Maryi


 

 

Seria PO PROSTU

 



 


 

 

 

   

  


15164696 dwiedzin od 2007-11-14                        wykonanie 1999-2018 MATinternet Zakopane       Powered by AntCms                   © Paulini Wrocław 2018