MACIEJ PINKWART


PARYŻ
Przewodnik turystyczny


 

 

 

Trasa 7. Place de la Concorde – Metro Pont de l’Alma – Wersal – Dworzec Montparnasse – Bateau-Mouche – Place de la Concorde, 6 godzin.

Nad brzegiem Sekwany spacerem przechodzimy do Mostu Alma, najpierw Plantami Królowej (Cours la Reine), a potem Plantami Alberta I (Cours Albert Ier). Mijamy Most Aleksandra III i Most Inwalidów i obserwując rozłożony w tym miejscu nad rzeką port stateczków kompanii Bateaux-Mouches (patrz niżej w tej samej trasie), dochodzimy do pomnika Adama Mickiewicza (patrz trasa 4) usytuowanego na środku trawnika, dzielącego ulicę na dwie części. Nie wchodząc na Plac Alma skręcamy na most o tej samej nazwie i przechodzimy na drugą stronę Sekwany. Po prawej stronie stacja metra Pont de l’Alma. Jest tu również przystanek RER (szybkiej kolei miejskiej), która zawiezie nas do Wersalu. Kupujemy bilety bo choć RER-em można jeździć na zwykłe bilety metra, to jednak tylko w obrębie miasta. Gdy pojedziemy poza obszar strefy miejskiej, żeby wyjść ze stacji, będziemy musieli wsadzić swój bilet do automatycznej bramki. Gdy będziemy mieli niewłaściwy bilet nie zostaniemy wypuszczeni. Trzeba będzie wykupić dodatkowy bilet, co zajmuje czas i jest droższe.

Do Wersalu (kierunek Versailles Rive Gauche Château de Versailles) zawiezie nas linia C 5. Na tablicach świetlnych nad peronem znajdują się rozkłady jazdy, wskazujące kierunek, nr linii, godzinę przyjazdu i... “imię” pociągu. Uwaga: w przeciwieństwie do linii metra, z jednego peronu odchodzą pociągi RER więcej niż jednej linii, więc ostrożność wskazana.

Jazda trwać będzie ok. pół godziny. Już po chwili wydostajemy się spod ziemi i przez przedmieścia Paryża jedziemy już na powierzchni. Zwarta zabudowa miejska ustępuje najpierw dużym kompleksom przemysłowym (fabryka Renault), potem niewielkim domkom. Krajobraz zmienia się pojawiają się zalesione wzgórza i łąki. Niebawem znów wjeżdżamy w obręb miasta i wysiadamy w Wersalu.

Po pokonaniu bramki, wychodzimy przed dworzec i kierując się za drogowskazami z napisem Château skręcamy w prawo, a na pierwszych światłach w lewo. Szeroka, zadrzewiona aleja doprowadza nas do królewskiej rezydencji.

Pałac w Wersalu (Francuzi określają go mianem Château, co jednak w tym wypadku nie oznacza “zamek”, lecz właśnie rezydencję) niejako wybiega nam naprzeciw, bowiem jeszcze na długo przed wejściem na jego teren poruszamy się między skrzydłami towarzyszących mu zabudowań miejskich, które swoją architekturą nawiązują do XVII-wiecznego splendoru Wersalu. Wcześniej, w okolicach dworca, nic nie zapowiadało takiego przepychu samo miasto jest dość zwyczajne, mocno prowincjonalne i w zabudowie mało oryginalne.

Król - Słońce

Ludwik XIV, Ludwik Wielki (1638-1715), od 1643 król Francji, syn Ludwika XIII i Anny Austriaczki. W chwili śmierci ojca miał zaledwie 5 lat i rządy w jego imieniu sprawowała jako regentka królowa-matka wespół ze swym pierwszym ministrem, a jednocześnie wychowawcą młodego króla – kardynałem Mazarinem. Za jego młodych czasów władza musiała uporać się z buntem Paryżan i części arystokracji, zwanym Frondą (1648-53). Został koronowany w katedrze w Reims w 1654 r. W 1660 poślubił infantkę hiszpańską Marię Teresę. Samodzielną i absolutną władzę objął w chwili śmierci kardynała Mazarina w 1661 r. Jego pierwszym ministrem został Jean-Baptiste Colbert, który doprowadził do rozwoju rolnictwa, handlu, przemysłu, prac publicznych i transportu morskiego. Dokonana została w tym samym czasie reorganizacja armii (markiz Michel de Louvois) oraz umocnienie granic (marszałek Sébastien de Vauban). Ludwik XIV doprowadził do szczytu mocarstwową pozycję Francji, w toku licznych wojen zapewniając jej dominacje w Europie, jednakże kosztem wycieńczenia kraju. Wojna w Niderlandach przeciw Hiszpanii zakończyła się przyłączeniem Flandrii w 1668 r., wojna holenderska włączyła do Francji terytorium górnej Saony i Belfortu, w 1678 r., wnuk Ludwika XIV Filip V król Hiszpanii od 1700 w wyniku wojny o sukcesję hiszpańską w latach 1701-14 utrzymał rządy nad Hiszpanią i jej koloniami. W czasie panowania Ludwika XIV Francuzi skolonizowali terytorium nad Zatoką Meksykańską, które nazwali Luizjaną (oddane Stanom Zjednoczonym dopiero przez Napoleona w 1803 r), stracili za to tereny nad zatoką Hudsona. Od 1674 r. Francja, za sprawą ministra Colberta, utrzymywała też faktorie w Indiach.
W polityce wewnętrznej kierował się zasadą centralizmu i władzy absolutnej (Państwo to ja), kultu własnej osoby i nietolerancji dla jakichkolwiek innych poglądów. Znany jest fakt, że na początku swego panowania aresztował ministra Nicolasa Fouqueta pod zarzutem malwersacji, a w gruncie rzeczy dlatego, że jego zamek w Vaux był uważany za piękniejszy od ówczesnych posiadłości królewskich. Dążąc do podporządkowania władzy królewskiej nawet kwestii religijnych, popadł w konflikt z papiestwem, odwołał Edykt Nantejski i doprowadził do prześladowania jansenistów.
W 1682 r. król wraz z dworem przeniósł się ostatecznie z Paryża do Wersalu. Do historii przeszedł przepych i ceremonialność dworskiego obyczaju, szeroka działalność budowlana króla, a niemniej jego bujny temperament. Oficjalnymi przyjaciółkami Ludwika XIV były od 1661 r. 17-letnia księżniczka Luiza de la Valličre, która potem wstąpiła do klasztoru karmelitanek, od 1668 r. 28-letnia markiza Françoise de Rochechouart de Montespan, z którą miał ośmioro dzieci i wychowawczyni tychże dzieci, starsza o 5 lat markiza Françoise d’Aubigné de Maintenon, z którą po śmierci Marii Teresy król w sekrecie wziął ślub.
Panowanie Ludwika X I V, nazywanego Król-Słońce, choć niewątpliwie przypadło na okres największej świetności Francji, zarówno w dziedzinie polityki zagranicznej jak i rozwoju wewnętrznego, doprowadziło do zubożenia wielu warstw społeczeństwa, złamało podstawy ekonomiczno-społeczne państwa i w dalekiej konsekwencji doprowadziło do Rewolucji. W architekturze i sztuce pod jego wpływem powstało wiele charakterystycznych dzieł barokowo-klasycystycznych (styl Ludwika XIV).

 

Przechodzimy przez kutą w żelazie bramę, ozdobioną złoconym herbem królewskim i wchodzimy na pierwszy z dziedzińców, nazywany Dziedzińcem Ministrów. Tłum turystów maszeruje po wysypanym żwirem, a w dalszej części wybrukowanym kocimi łbami dziedzińcu, aż do konnego pomnika Ludwika XIV, wystawionego 120 lat po śmierci “Króla-Słońce”. Niegdyś w tym właśnie miejscu znajdowała się żelazna krata, odcinająca dostęp do dalszych części rezydencji zwykłym śmiertelnikom. Dalej mogły wjeżdżać tylko powozy królewskie. Dziś można, a nawet trzeba wejść dalej. Na wprost nas, za Dziedzińcem Marmurowym (wyłożonym lśniącymi bielę płytami marmurowymi), znajduje się najstarsza część pałacu dawny zameczek myśliwski Ludwika XIII, z początków XVII wieku. Tutaj właśnie Ludwik XIV rozpoczął realizację gigantycznego przedsięwzięcia, jakim stała się budowa największego pałacu Europy. Głównymi realizatorami królewskiej koncepcji, w myśl której ogrom i przepych pałacu miały odzwierciedlać absolutną władzę króla i potęgę Francji, byli architekci Louis Le Vau i Jules Hardouin-Mansart, autor projektu wystroju wnętrza Charles Le Brun i królewski ogrodnik André Le Nôtre.

Ogrody Wersalu, fot. LDNajważniejszym obiektem Pałacu Wersalskiego jest... sam pałac, a właściwie kompleks zabudowań królewskich wraz z przepięknymi ogrodami. By się z nim bliżej zapoznać, musimy podjąć dwie całkiem długie wycieczki: pierwszą po pałacowych wnętrzach, drugą po alejach ogrodów.

Bilety wstępu do rezydencji kupuje się po prawej stronie, w północnej części głównego skrzydła. Osobno opłaca się wstęp do pałacu i apartamentów królewskich, osobno do pałacyków ogrodowych Grand i Petit Trianon. Wstęp do ogrodów za dawno, z wyjątkiem dni, gdy urządzane są pokazy fontann.

Wchodzimy najpierw do skrzydła południowego, w którym zwiedzamy m.in. dwukondygnacyjną kaplicę królewską, w której podobnie jak w Sainte-Chapelle dworzanie mogli zasiadać tylko na parterze, zaś galeria na piętrze przeznaczone było dla rodziny królewskiej. Autorem projektu barokowej kaplicy jest Jules Hardouin-Mansart. W tej samej części pałacu usytuowana jest późniejsza sala opery pałacowej, budowana wg projektu Jacquesa-Ange Gabriela za czasów Ludwika XV, a oddana do użytku w 1770 r., z okazji ślubu Delfina z Marią Antoniną. Na amfiteatralnie urządzonej widowni mieści się do 700 osób, a podłoga daje się częściowo podnosić , co pozwalało na przebudowywanie wnętrza w nader elegancką salę balową. Wystrój wnętrza opery, w którym drewno imituje marmur, daje doskonały efekt akustyczny.

Przechodzimy teraz do pałacowych apartamentów reprezentacyjnych. Niejako przedsionek do nich tworzy salon, noszący imię herosa Herkulesa. Kolejne pomieszczenia noszą nazwy, wywodzące się z mitologii rzymskiej: salon Obfitości, salony Wenus, Diany, Marsa, Merkurego i Apollina. Ta ostatnia pełniła funkcję sali tronowej Ludwika XIV i do dziś ozdobiona jest pochodzącym z 1701 r. portretem króla, autorstwa Hyacinthe’a Rigauda. Wieczorami organizowano tu koncerty. Najpiękniejszy wystrój ma salon Wenus. Salon Marsa pełnił funkcję jeszcze jednej sali balowej, w salonie Diany były organizowane rozgrywki bilarda, a w salonie Merkurego inne gry towarzyskie. Za salami mitologicznymi znajduje się Salon Wojny, upamiętniający zwycięskie bitwy Ludwika XIV, ozdobiony płaskorzeźbą, autorstwa Antoine’a Coysevoxa, przedstawiającą triumfującego króla na koniu. Symetrycznie usytuowany jest Salon Pokoju, gdzie sławione są pokojowe i administracyjne osiągnięcia monarchy. Środek centralnej części pałacu zajmuje słynna Galeria Zwierciadlana, o 75 m długości, 10 m szerokości i 13 m wysokości. Zdobi ją 17 luster, usytuowanych naprzeciw 17 okien. Zwierciadła wersalskie uchodziły kiedyś za największe na świecie. Po niedawnym zamachu, kiedy to próbowano je rozbić przy pomocy materiałów wybuchowych, zastąpiono je kopiami. Galeria ta jest najbardziej reprezentacyjnym miejscem Wersalu, a poniekąd i Europy tutaj właśnie 28 czerwca 1919 r. podpisano Traktat Wersalski, kończący I wojnę światową, a wcześniej, w 1870 r. w Galerii Zwierciadlanej Wersalu proklamowane zostało powołanie cesarstwa niemieckiego. Za czasów Ludwika XIV odbywały się tu największe uroczystości i przede wszystkim słynne dworskie bale. Kandelabry oświetlały salę trzema tysiącami świec, pod ścianami ustawiano drzewa pomarańczowe w srebrnych donicach, a każdy szczegół zachowania ustalała szczegółowa etykieta. Ceremonialność, galanteria i rytuał (stąd słowo wersalski na określenie dobrych manier, często z przesadą demonstrowanych) towarzyszyły parze królewskiej i w dalszych pomieszczeniach – także tych, przeznaczonych do spania i spraw zupełnie prywatnych, które na dworze Ludwika XIV tak zupełnie prywatnymi nie były.

Do Galerii Zwierciadlanej przylega od wschodu sypialnia króla, który co wieczór był rozbierany i układany do snu według specjalnego ceremoniału, z udziałem wielu dworzan i przedstawicieli arystokracji. Po ceremonii układania króla do snu monarcha przebierał się w szlafrok, wołał pazia z pochodnią i usiłował dyskretnie dostać do apartamentów królowej, przechodząc przez kilka pomieszczeń, m.in. salon, nazywany Wole Oczko (Oeil-de-Boeuf), gdzie z dyskretnym uśmiechem kłaniało mu się wielu dworzan, życzących mu “dobrej nocy”. Po nocnych wyczynach Ludwik XIV powracał tą samą drogą do swojej sypialni, niekiedy odpowiadając na uprzejme zapytania o stan zdrowia i samopoczucie królowej. Rano w królewskiej sypialni odbywała się ceremonia przebudzenia króla. Podobnie sprawy miały się między Ludwikiem XV, Marią Leszczyńską i dworzanami, przy czym tu rzecz komplikowało dzielenie królewskich uprzejmości między królową, panią de Pompadour i panią Du Barry. Dopiero małżonka Ludwika XVI, Maria-Antonina, usiłowała przeciwstawić się tym wymogom nocnej etykiety, ale udało się jej doprowadzić tylko do wybudowania dyskretnego korytarza, łączącego obie sypialnie.

Za Galerią Zwierciadlaną skręcamy do sypialni Najjaśniejszej Pani, gdzie przez kilka pokoleń w efekcie nocnych spacerów kolejnych Ludwików królowe wydawały na świat kolejnych Delfinów. Narodziny następcy tronu były aktem o wymiarze politycznym, ogólnopaństwowym i dlatego zawsze odbywały się publicznie, w obecności najwyższych dostojników państwowych, urzędników dworskich, arystokracji świeckiej i kościelnej. Było to swojego rodzaju zabezpieczenie przed ewentualnymi próbami ingerowania w naturalny bieg sukcesji tronu. O tym, że nie zawsze się to udawało, świadczą choćby legendy o “człowieku w żelaznej masce” rzekomym bracie-bliźniaku Ludwika XIV, który jako starszy miał podobno pierwszeństwo w drodze do tronu, w efekcie czego został uprowadzony i resztę życia spędził w więzieniach. W położonych w południowej części pałacu apartamentach królowej wiele lat spędziła Maria Leszczyńska. W tej części mieszkał też Napoleon i stąd wiele akcentów związanych z jego panowaniem zdobi ściany pałacu. Są tu m.in. kopie obrazów Davida, nadwornego malarza I Cesarstwa, znanych nam już z Luwru.

W południowym skrzydle pałacu, zbudowanym przez Mansarta na potrzeby arystokracji dworskiej, król Ludwik Filip urządził muzeum historii Francji.

Po maratonie zwiedzania sal pałacowych, z pewnością chętnie odetchniemy świeżym powietrzem w wersalskich ogrodach. Arkadą obok południowego skrzydła przechodzimy na zachodnią stronę pałacu, skąd tarasami schodzą w dół kolejne poziomy ogrodów, klombów, basenów, fontann i alejek. Na wprost fasady zachodniej (imponujące założenie architektoniczne Le Vau i Hardouin-Mansarta blisko 600 metrów!) główny parter wodny z dwoma basenami, ozdobionymi fontannami: z lewej strony fontanna Point-de-Jour, z prawej fontanna Diany. Obydwa baseny otoczone są malowniczymi rzeźbami z brązu. Z prawej strony, przed północnym skrzydłem pałacu wodny parter północny, z rzeźbami, m.in. autorstwa Coysevoxa, i aleją wyznaczoną przez rząd 22 sadzawek, prowadzącą między brązowymi aniołkami do Fontanny Smoka i bardzo malowniczego basenu z Fontanną Neptuna. Stąd odjeżdżają miniaturowe wagoniki, które bardziej leniwych turystów mogą zawieźć (za osobną opłatą) do położonego w zachodniej części parku pałacu Grand Trianon.

Ogrody Wersalu, fot. LDZ lewej strony głównej fasady wodny parter południowy, którego misternie przystrzyżone aleje bukszpanowe dochodzą aż do oranżerii, gdzie hodowane są palmy, drzewa pomarańczowe i migdałowe oraz granaty. Po stu stopniach można zejść na niższy poziom, nad Staw Szwajcarski.

W osi głównej fasady pałacu znajduje się kolejny staw z Fontanną Latony (autorstwa braci Balthasara i Gasparda Marsy), od którego na zachód odchodzi aleja Tapis Vert, doprowadzająca do pięknej Fontanny Apollina, autorstwa Jeana-Baptiste Tuby’ego, w której bóg słońca Apollo wyłania się z wody na rydwanie zaprzężonym w cztery konie, otoczony postaciami dmących w muszle trytonów i sylwetkami delfinów. Rzeźba jest pięknie złocona, szczególnie bogato wygląda w świetle słońca, gdy fontanna jest czynna, co w Wersalu zdarza się regularnie tylko w szczytowym sezonie letnim.

Idąc dalej wzdłuż głównej osi parku, dochodzimy do Wielkiego Kanału, mającego przypominać Canale Grande w Wenecji, gdzie Ludwik XIV chętnie wydawał przyjęcia na łodziach i urządzał romantyczne przejażdżki gondolami. Jest po czym pływać , bowiem Kanał ma przeszło 60 metrów szerokości i dwa kilometry długości. Przecina go Mały Kanał.

Idąc prawym brzegiem Wielkiego Kanału dochodzimy do Kanału Małego i skręcamy w prawo, by jego brzegiem dojść do malowniczo położonego w ustroniu pałacu Grand Trianon, wzniesionego w 1687 r. z myślą o stworzeniu dla króla intymnego zacisza, z dala od dworskich obowiązków. Zacisze to dzielił Ludwik XIV ze swoją przyjaciółką, Madame de Maintenon, skądinąd osobą tyle romantyczną, co bogobojną to ona właśnie skłoniła króla do wybudowania wersalskiej kaplicy pałacowej. Następca Króla-Słońce, Ludwik XV, podzielał jego zamiłowanie do odosobnienia w miłym towarzystwie i urządził tu apartament (jeden z licznych) dla Madame de Pompadour. Po zmianach ustrojowych w Grand Trianon mieszkał też cesarz Napoleon.

Skręcamy teraz w prawo skos i idąc wzdłuż kolejnych klombów i sadzawek w kierunku północno-wschodnim dochodzimy do pałacyku Petit Trianon, zbudowanego przez Ludwika XV dla Markizy de Pompadour, która tu zresztą dokonała pracowitego żywota, a gustowne M-3 odziedziczyła po niej kolejna przyjaciółka króla, Madame Du Barry, która przeżyła zresztą monarchę i w ślad za jego synem podążyła na szafot w 1793 r. W Petit Trianon przebywała również chętnie małżonka Ludwika XVI Maria Antonina (zgilotynowana w tym samym roku), której meble do dziś możemy tu oglądać. Romantyczna królowa kazała urządzić nieopodal niewielką Świątynię Miłości oraz hameau sztuczną wioskę, ze sztucznym młynem i mleczarnią, gdzie przebrana za wiejską szlachciankę lubiła się przechadzać i gawędzić ze sztucznymi włościanami.

Spod Petit Trianon wracamy w stronę pałacu, podziwiając zarówno jego imponujące założenie architektoniczne, jak i malownicze położenie w przepięknych i znakomicie utrzymanych ogrodach.

Wychodzimy z dziedzińca pałacu i ulicą Zamkową powracamy w okolice dworca kolejowego. Możemy wrócić do Paryża tą samą drogą lub przejść (dalej tą samą ulicą) na drugi dworzec Versailles-Chantiers i stamtąd pojechać pociągiem linii SNCF: koszt podobny, a doświadczenie i trasa inna. Po drodze przez miasto warto obejrzeć Francję i Francuzów z perspektywy Wersalu, a więc nieco innej niż paryska. Co prawda dziś doskonałe połączenia (RER, SNCF, autobusy, świetna autostrada A-10) czynią z Wersalu właściwie przedmieście i jedną z sypialni Paryża, a niemal wszyscy jego stali mieszkańcy związani są pracą lub interesami ze stolicą, to jednak zachowała się tu podobno znaczna część arystokracji z czasów, gdy w Pałacu tętniło życie dworskie. Arystokratyczne rody (z prawdziwej, przednapoleońskiej arystokracji) trzymają się we własnym, zamkniętym gronie, unikają związków towarzyskich z “pospólstwem” i nadal obchodzą 14 lipca Dzień zburzenia Bastylii i początku Wielkiej Rewolucji jako dzień żałoby narodowej, nosząc czarne wstążki i krawaty oraz czarną biżuterię...

Ponieważ dworzec Chantiers obsługuje normalny ruch podmiejski i dalekobieżny, zwykle, zwłaszcza w godzinach popołudniowych, jest tłok przy kasach. Dobrze jest wtedy skorzystać z jednego z automatów, rozstawionych w głównej hali dworca, gdzie można wybrać stację docelową, liczbą kupowanych biletów i ich rodzaj (pamiętać o klasie II!) na ekranie dotykowym monitora. Automat rozróżnia banknoty i monety, umie też wydać resztę.

Początkowy odcinek drogi ten sam, co pokonany już RER-em, w Viroflay pociąg odjeżdża w lewo i jedzie przez nieco inne przedmieścia. Tylko chwilę stoimy na stacji w Sèvres, ale warto choćby wyjrzeć oknem, by zobaczyć słynną manufakturę porcelany, usytuowaną w tej miejscowości dzięki inicjatywie wielokrotnie już wspominanej Madame de Pompadour. Także tutaj, w Sèvres, mieszczą się biura Międzynarodowego Biura Miar i Wag, gdzie przechowywany jest irydowo-platynowy wzorzec metra. W 1834 r. mieszkał tu krótko u przyjaciół Adam Mickiewicz i tutaj podjął decyzję o ożenku z Celiną Szymanowską.

Ile to jest – metr?
 

Definicję metra określiły władze rewolucyjnej Francji w 1799 r. jako jedną czterdziestotysięczną część południka ziemskiego. Później określano metr jako jednostkę, stanowiącą wielokrotność (1650763,73) długości fali promieniowania atomów kryptonu 86. Obecnie metr jest to odległość, jaką światło przebywa w próżni w czasie 1/299792458 sekundy.
 

Dojeżdżamy na największy w Paryżu dworzec Gare Montparnasse (patrz trasa nr 5). Wychodzimy na powierzchnię w pobliżu Tour Montparnasse (przy wyjściu należy przepuścić przez “bramkę” kupiony w Wersalu żółty bilet SNCF). Przechodzimy na stronę zachodnią wieży (rue de l’Arrivée), na początkowy przystanek autobusu nr 92 (kierunek: Porte de Champerret). Jedziemy koło Pałacu Inwalidów i Szkoły Wojskowej, a następnie przez Most Alma na drugą stronę Sekwany i po okrążeniu Placu Alma zatrzymujemy się na przystanku Alma-Marceau, przy avenue Marceau. Wracamy na Plac Alma i znaną nam już z początku dzisiejszej wycieczki ulicą Cours Albert Ier dochodzimy do portu, skąd odpływają statki kompanii Bateaux-Mouches.

Ta najpopularniejsza firma przewozowa wywodzi swą nazwę od niejakiego Mouche’a, pracownika prefektury paryskiej z czasów barona Haussmanna, który pierwszy organizował przejażdżki po rzece. Firma dysponuje 7-ma statkami, które zabierają na pokład od 600 do 1400 osób. Pozostałe kompanie to Vedettes du Pont Neuf (przystań: Square du Vert-Galant), Bateaux Parisiens Tour Eiffel (przystań: Pont d’Iéna), Bateaux Parisiens Notre-Dame (przystań: Porte de Montebello), Vedettes de Paris Île-de-France (przystań: Pont d’Iéna). Wszystkie dysponują mniejszymi statkami.

Poza rejsami promenadowymi (odjazdy co 15 30 minut), Bateaux-Mouches organizuje również rejsy bankietowe obiadowe (odjazd o 12.15) i kolacyjne (19.45). Na tym ostatnim mężczyzn obowiązuje posiadanie krawata i marynarki.

Specjalny urok ma przejażdżka statkiem po Sekwanie wieczorem, kiedy pięknie oświetlone są najważniejsze budowle, dobrze widoczne z rzeki. Statki Bateaux-Mouches mają poza tym własne źródła światła silne reflektory, które oświetlają mijane nabrzeża, skutkiem czego doskonale widoczne są także zwykłe, nie specjalnie zabytkowe budowle, stojące nad brzegiem rzeki, promenady nadbrzeżne i mosty. By mieć najlepszy widok, warto ubrać się ciepło (na rzece zwykle jest wiatr) i zająć miejsce na górnym, odsłoniętym pokładzie. Ponieważ jednak przeważnie wszyscy mają ten sam pomysł, więc by go zrealizować, trzeba się “zaokrętować” dobrych kilkanaście minut przed odjazdem.

Statek wypływa najpierw w górę rzeki, w kierunku najbliższego mostu Pont des Invalides. Mostów na Sekwanie w obrębie miasta jest 37, ale na naszej trasie przepłyniemy pod 25-cioma, niektóre pokonując dwukrotnie. Rzeka nie jest szeroka (zaledwie do stu metrów) ani głęboka (3-5 m), a stan jej czystości od kilku lat systematycznie się poprawia. Nad jej brzegami, także w obrębie miasta, żyje kilka gatunków ptaków wodnych, m.in. mewy, kaczki, łyski, a pojawiają się nawet wymagające pod względem ekologicznym zimorodki. W Sekwanie pływa przeszło 20 gatunków ryb słodkowodnych, a widok wędkarzy nad jej brzegami nie należy do rzadkości. Można tu złowić płotki, leszcze, a nawet szczupaki.

Przepływamy pod Mostem Inwalidów i z głośników rozlega się głos spikera, informującego w kilku językach (po francusku, angielsku, niemiecku i japońsku) o obiektach, jakie mija statek. Trzymając się prawego brzegu zbliżamy się do Mostu Aleksandra III i po prawej dostrzegamy kompleks zabudowań Pałacu Inwalidów, po lewej zaś kopuły Grand i Petit Palais. Za Mostem Aleksandra III po prawej stronie pięknie oświetlone budynki rządowe Ministerstwo Spraw Zagranicznych na Quai d’Orsay i Pałac Burbonów, w którym mieści się siedziba Zgromadzenia Narodowego. Naprzeciwko Place de la Concorde z wznoszącym się po środku Obeliskiem Ramzesa Wielkiego. Przepływamy pod Mostem Zgody, mając po prawej stronie najpierw Muzeum Legii Honorowej, a zaraz za nim Muzeum d’Orsay, którego dwa wielkie zegary na fasadzie północnej przypominają o dworcowej przeszłości budynku. Z lewej budynek muzeum Oranżerii, a dalej zielona plama ogrodów Tuileries. Przesuwa się nad naszymi głowami Pont Royal, wybudowany specjalnie dla ułatwienia transportu wapienia budulcowego z Montparnasse przy budowie pałacu Tuileries. Pawilon Flory, który pojawia się po naszej lewej stronie to jedna z nielicznych pozostałości tej budowli. Dziś stanowi część Luwru.

Pont du Carrousel po lewej stronie prowadzi na główny dziedziniec Luwru i do Łuku Karuzeli. Z prawej nad Sekwaną wznoszą się budynki École Superièure des Beaux-Arts paryskiej Akademii Sztuk Pięknych. Stąd też most, do którego teraz dopływamy nosi nazwę Pont des Arts. Był to pierwszy most paryski z żelaza zbudowany w czasach Napoleona I, przeznaczony tylko dla ruchu pieszego. Po lewej stronie kończy się majestatyczna bryła Luwru, w której jeśli to akurat nie jest środa lub poniedziałek tylko nieliczne światła przypominają o zatłoczonym zwykle wnętrzu i przywodzą na myśl legendy o Belfegorze upiorze Luwru. Z prawej strony charakterystyczna kopuła Institut de France, siedziby Akademii Francuskiej.

Przed nami wyspa Cité serce Paryża. Statek skręca teraz w prawą odnogę, mijając Square du Vert-Galant romantycznie zarośnięty cypel, na którym zawsze wieczorem spacerują zakochani. To właśnie tutaj w początkach XIV wieku spłonął na stosie ostatni wielki mistrz templariuszy, Jakub de Molay. Przepływamy teraz pod najstarszym mostem Paryża Pont Neuf. Jasno oświetlony pomnik króla Henryka IV na koniu upamiętnia postać twórcy mostu. Po prawej stronie wznosi się Hôtel de la Monnaie siedziba mennicy państwowej, po lewej ponura bryła Pałacu Sprawiedliwości, nad którą góruje oświetlona iglica XIII-wiecznej Sainte-Chapelle. Przepływamy pod mostem Saint Michel, za którym w prawo odchodzi bulwar tego samego imienia zawsze tłoczny i wesoły, stanowiący główną oś Dzielnicy Łacińskiej. Z lewej zabudowa Cité przygnębiająca swoją jednostajnością. Mijamy fasadę Prefektury Policji, odnoga Sekwany zwęża się, nad nami Mały Most (Petit Pont). Stoi on w miejscu, gdzie znajdował się pierwszy most Paryża, wybudowany z drewna przez Rzymian, łączący drogę prowadzącą z Orleanu (dzisiejsza rue St. Jacques) z ośrodkiem władzy na Cité. Przebudowany w XII w. już z solidnego budulca, 11 razy był niszczony przez powodzie lub pożary, wybuchające w drewnianych domach mieszkalnych i młynach, wzniesionych na jego powierzchni. W 1718 r. nieszczęśliwa matka utopionego dziecka chcąc odnaleźć miejsce, gdzie znajduje się ciało, zgodnie ze zwyczajem wsadziła zapaloną świecę w bochenek chleba i puściła go z prądem. Ogień od świecy przeniósł się na dwa statki załadowane sianem, potem na most, który spłonął całkowicie. Od tej pory aż do 1853 r. nie wolno go było odbudowywać. Z lewej strony pojawia się pomnik Karola Wielkiego na tle monumentalnych wież katedry Notre-Dame. Po prawej stronie światła naszego statku wydobywają z mroku skwer Viviani z najstarszym w Paryżu, XVII-wiecznym drzewem, za którym majaczy skromna w porównaniu z Notre-Dame sylwetka kościółka Saint-Julien-le-Pauvre. Pokonujemy następny most, przeznaczony tylko dla pieszych Pont Au-Double, a za chwilę Most Arcybiskupi (Pont Archevéché), nazwany tak od stojącego niegdyś na tyłach katedry Pałacu Arcybiskupiego. Dziś jest tu skwer Jana XXIII, umożliwiający przepiękny widok na wschodnią fasadę Notre-Dame, z majestatycznymi łukami przyporowymi i strzelającą w niebo iglicą. Mijamy wschodni cypel Cité, na którym stoi Pomnik Deportowanych Mauzoleum Więźniów Obozów Koncentracyjnych, poświęcone pamięci 200.000 Francuzów, zamordowanych w czasie II wojny w obozach. Ozdobione nowoczesną metalową rzeźbą, autorstwa Desserprita, zawiera także urny z prochami z obozów zagłady i grób nieznanego jeńca z obozu w Stuthofie.

Pozostawiamy za sobą wyspę Cité i płyniemy obok wyspy Świętego Ludwika. Po lewej stronie Biblioteka Polska i Muzeum Adama Mickiewicza. Przepływamy pod mostem Tournelle. Stoi na nim wielka statua patronki Paryża Świętej Genowefy, autorstwa Paula Landowskiego. Po prawej wysoki, nowoczesny budynek Instytutu Świata Arabskiego. Nasz bateau-mouche mija Pont Sully i zostawiając po lewej stronie zielony skwer wschodniego cypla Wyspy Św. Ludwika szerokim łukiem zakręca w drugie ramię Sekwany. Będziemy teraz jechać z biegiem rzeki, przepływając najpierw pod prawą częścią mostu Sully. Przedłużający go w prawo Bulwar Henryka IV otwiera nam widok na oświetloną Kolumnę Lipcową na Placu Bastylii.

Po obu stronach mamy w tym miejscu obiekty, związane z polską emigracją. Po prawej budynek paryskiego Arsenału, gdzie funkcję bibliotekarza sprawował w ostatnich latach życia Adam Mickiewicz. Po lewej, na wyspie Hôtel Lambert pochodzący z I połowy XVII w., w którym od 1842 r. przez przeszło 100 lat wokół rodziny Czartoryskich ogniskowało się życie sporej części polskiej emigracji. Obok niego również XVII-wieczny Hôtel de Lauzun, dziś rezydencja w dyspozycji merostwa Paryża. Przepływamy pod Pont Marie, upamiętniającym w nazwie swego twórcę, jednocześnie pierwszego urbanistę Wyspy Św. Ludwika. Po prawej stronie przylega do Sekwany południowy skrawek dzielnicy Marais. U wylotu mostu Marie pokazuje się Hôtel de Sens, robiący nieco zaskakujące wrażenie swoim kształtem późnośredniowiecznego zameczku, stanowiący niegdyś rezydencję biskupią, a obecnie będący siedzibą biblioteki miejskiej. Obok Międzynarodowe Miasteczko Sztuki, duży budynek, w którym od 1965 r. na podstawie ważnych przez jeden rok umów mogą mieszkać i tworzyć malarze, rzeźbiarze, architekci i muzycy francuscy i zagraniczni. Kolejny most nosi imię króla Ludwika Filipa wybudowany w czasach II Cesarstwa zastąpił istniejący tu wcześniej most zwodzony. W lewo otwiera się piękny widok na Panteon i kościół St.Étienne-du-Mont.

Po prawej gotycko-renesansowy kościół Świętych Gerwazego i Protazego, gdzie znajdują się najstarsze w Paryżu, XVII-wieczne organy, na których grywał m.in. François Couperin. Wyspa Św. Ludwika pozostaje za nami. Płyniemy teraz prawym ramieniem Sekwany wzdłuż brzegów wyspy Cité, najpierw pod mostem Arcole. Z prawej budynek merostwa Paryża Hôtel de Ville i duży plac przed nim, dawne miejsce rozruchów społecznych i wykonywania egzekucji. Przed merostwem, od strony Sekwany konny posąg Étienne Marcela, XIV-wiecznego przywódcy kupców paryskich, walczącego o niezależny samorząd miejski, ale na koniec zabitego przez samych Paryżan w momencie, gdy zamierzał otworzyć bramy miasta przed atakującym Paryż Karolem z Nawarry. Z tyłu wieża Świętego Jakuba. Przepływamy pod Mostem Notre-Dame. Obecna konstrukcja pochodzi z 1913 r., ale stoi w miejscu dawnego rzymskiego Wielkiego Mostu (po drugiej stronie wyspy był i jest nadal Mały Most). Tamten został spalony przez Normanów i odbudowano go dopiero w 1413 r. Jako pierwszy otrzymał oficjalnie “imię”, a stojące na nim domy jako pierwsze w Paryżu otrzymały numery adresowe.

Z prawej strony otwiera się widok na Place du Châtelet z Kolumną Zwycięstwa, zdobiącą Fontannę Palmiera z początku XIX w., z lewej, na brzegu Cité, widzimy przykryty kopułą XIX-wieczny budynek Trybunału Handlowego. Przejeżdżamy teraz pod mostem Pont au Change. Jego poprzednik wybudowany w IX wieku był obudowany kramami i wysokimi domami tak ciasno, że można było przezeń przejść trzymając się wyciągniętymi rękami obu ścian. Zburzono je dopiero w 1788 r. W 1141 r. król Ludwik VII ustanowił tu obowiązkowy punkt wymiany dewiz (change), przez który musieli przechodzić wszyscy cudzoziemcy przybywający do Paryża. Obecny most pochodzi z 1860 r.

Po lewej stronie ozdobiona czterema wieżami Conciergerie, po prawej największy teatr muzyczny Paryża, Châtelet. Raz jeszcze przejeżdżamy pod Nowym Mostem (Pont Neuf), obserwując po prawej pięknie oświetlony magazyn handlowy “La Samaritaine”. Ta biblijna nazwa, przypominająca postać Samarytanki, która zaczerpnąwszy wody ze studni dała się napić Chrystusowi, wywodzi się z faktu, że na środku Pont Neuf znajdowała się studnia z pompą, ozdobiona płaskorzeźbą przedstawiającą ową scenę z Ewangelii. Pompa działała do 1813 r. i zaopatrywała w wodę m.in. Luwr i Tuileries. Właściciele “La Samaritaine”, Ernest Cognacq i jego żona, Marie-Louise Jay, zgromadzili wspaniałą kolekcję XVIII-wiecznych dzieł sztuki i wyrobów rzemieślniczych, liczącą przeszło 1000 eksponatów i ofiarowali ją w 1928 r. Francji. Dziś dzieła te pokazywane są w specjalnym muzeum w dzielnicy Marais.

Wyspa Cité zostaje za nami. Po prawej romańsko-gotycka bryła kościoła Saint-Germain-l’Auxerrois i dalej wspaniała wschodnia fasada Luwru ze słynną kolumnadą Perraulta z czasów Ludwika XIV.

Płyniemy teraz ponownie przez poznany już w pierwszej części rejsu odcinek. Mijamy jasno oświetloną przystań Bateaux-Mouches i kierując się dalej w dół rzeki, wpływamy pod Pont d’Alma. Na filarze przęsła po prawej stronie znany posąg żuława, służący Paryżanom do mierzenia stanu wody w rzece. Co prawda teraz, po wybudowaniu systemu kilkunastu zbiorników retencyjnych w górnym biegu Sekwany jej gwałtowne wylewy i związane z nimi groźne powodzie należą już do przeszłości, jednakże nadal w obrębie miasta istnieje kilkanaście wodowskazów. Żuław na Moście Alma jest raczej ludowym niż naukowym instrumentem pomiarowym.

Po lewej stronie coraz bardziej majestatycznie rysuje się pięknie oświetlona Wieża Eiffla. Po prawej elegancka zabudowa ekskluzywnej XVI dzielnicy, modernistyczne budynki Palais de Tokyo, w którym mieści się Muzeum Sztuki Współczesnej i wreszcie monumentalny Palais de Chaillot, wznoszący się nad fontannami ogrodów Trocadéro. Przed nami Most Jeny, łączący zespół Chaillot z Wieżą Eiffla. Pod wieżą przystań statków Bateaux-Parisiens i Vedettes de Paris-Île-de-France. Wpływamy pod most Bir-Hakeim, upamiętniający bitwę, którą w czerwcu 1942 r. oddziały “Wolnej Francji” stoczyły na pustyni libijskiej z wojskami hitlerowskimi generała Rommla. Na moście nowoczesny konny pomnik “Odrodzonej Francji”, dzieło Wiederkincha.

Od Pont de Bir-Hakeim do Pont de Grenelle ciągnie się wąska wyspa, nosząca nazwę Allée des Cygnes Aleja Łabędzi. Po prawej stronie nowoczesny, wybudowany w 1963 r. gmach Radio-France, zaprojektowany przez Henri Bernarda i uchodzący za największy budynek we Francji. Zajmuje powierzchnię 2 hektarów i dysponuje ponad 60 studiami. Mieści się tu także muzeum łączności bezprzewodowej. Wjeżdżamy pod most Grenelle. Na cyplu Wyspy Łabędzi stoi kopia Statuy Wolności Frédérica Auguste Bartholdiego, pomniejszona w stosunku do ofiarowanego przez Francję Stanom Zjednoczonym oryginału dziesięciokrotnie. Gdy odsłonięto pomnik w 1889 r. ku oburzeniu autora i licznych Amerykanów okazało się, że figura stoi tyłem do Ameryki. Nietakt naprawiono, odwracając rzeźbę, dopiero w 1937 r.

Nie dojeżdżając do Mostu Mirabeau (Sous le Pont Mirabeau coule la Seine et nos amours tak zaczynał swój słynny wiersz Apollinaire, pochodzący z Polski wielki poeta francuski) nasz statek zawraca w lewo i znów płynie w górę rzeki, tym razem lewą odnogą Sekwany. Po lewej widzimy znów Statuę Wolności, po prawej jedną z najnowocześniejszych dzielnic Paryża Front de Seine. Kilkadziesiąt wieżowców, z których najwyższe mają blisko 100 metrów wysokości, stawiano tu w latach 1967-85, mieści apartamenty mieszkalne, biurowce, instytucje publiczne i nowoczesne centrum handlowe Beaugrenelle. Ruch samochodowy i transport publiczny, podobnie jak w dzielnicy Défense, poprowadzony został pod ziemią, dzięki czemu między wieżowcami rozciągają się klomby, trawniki, promenady i bezpieczne place zabaw dla dzieci. Przez cały czas realizacji przedsięwzięcia krytykowano jego architekturę, nazywano Front de Seine paryskim Manhattanem, a i dziś nie brak osób, które w krytyce nie ustają: w wydanej przez kompanię Bateaux-Mouches mapce reklamowej dzielnica ta nazywana jest złośliwie Affront de Seine...

Mijamy znów majestatyczną i jakby zbudowaną ze złota (tak wygląda w świetle reflektorów) Wieżę Eiffla i powoli wracamy do portu. Zbliżając się do mostu Alma, spojrzyjmy w lewo: w jednym tylko miejscu naszego rejsu pojawi się tu widok na najwyżej usytuowany budynek Paryża bazylikę Sacré-Coeur na Montmartre.

Lądujemy przy Cours Albert Ier i plantami wracamy na Place de la Concorde.

đ Dalej

đ Powrót do spisu treści