M.ZaruskiDroga do Tatr


Los tysięcy polskich rodzin: tradycje patriotyczne - udział w powstaniach - zesłanie - tradycje patriotyczne - konspiracja - wyroki. Nie inaczej było u Zaruskich. Urodzony 31 stycznia 1867 roku w Dumanowie na Podolu, jako drugi spośród trzech synów Seweryna i Eufrozyny Zaruskich, ukończywszy gimnazjum w Kamieńcu podolskim, po śmierci ojca znalazł się Mariusz z rodzina w Odessie. Tam rozpoczął studia matematyczno-fizyczne i tam zaczęła się jego przygoda z morzem. Jako zwykły marynarz, jeszcze w okresie studiów pływał na rosyjskich statkach handlowych i przemierzając szlaki dalekowschodnie poznał Afrykę, Indie, Chiny i Japonię. Po ukończeniu studiów uniwersyteckich zdecydował się na naukę w szkole morskiej.
Już wówczas przejawiał szczególne cechy przywódcze i organizatorskie, interesował się także literaturą. Był jednym ze współorganizatorów odeskiego oddziału stowarzyszenia gimnastycznego "Sokół", tworzył też wśród kolegów kółka miłośników literatury polskiej, żywo zajmowały go lewicowe nurty polityczno-filozoficzne i, oczywiście, konspirował. Skończyło się aresztowaniem w 1894 roku i stosunkowo niewysokim wyrokiem: pięć lat zesłania na drugi kraniec Rosji.
Całkiem odmienny klimat, ale też morze, port i słone tchnienie wolności, jakiej pozory daje pełnomorski żaglowiec, bez względu na to, jaka bandera na nim powiewa... I, co ważniejsze, była także w Archangielsku szkoła morska, którą pozwolono Zaruskiemu ukończyć. W Archangielsku poznał innego lewicowego konspiratora - Tadeusza Gałeckiego, szerzej znanego potem z literackiego pseudonimu Andrzej Strug. Za kilka lat los zetknie ich ponownie - w Krakowie, w Tatrach i w Legionach.
Zaruski na pokładzie statku NadziejaByły spiskowiec Zaruski kończy z wyróżnieniem szkołę morską, otrzymuje patent kapitana żaglowców i pierwsze w życiu dowództwo na dwumasztowcu "Nadzieja". Jest w dalszym ciągu zesłańcem - musi więc przyrzec, że wraz ze statkiem i załogą nie "wybierze wolności" przy okazji pierwszego samodzielnego rejsu.
Żegluga po północnych morzach skierowała Zaruskiego w góry. Paradoks, zapewne. Ale w życiorysie "człowieka kontrastów" taki paradoks nie dziwi. Widywał przedtem góry z rozmaitych mórz i oceanów: Olimp, Taurus i Synaj, Atlas i Sierra Nevadę, Nordkap i nawet świętą górę Fudżi... Z Aleksandretty wybrał się kiedyś w stronę gór Libanu - ale nie dotarł nawet do ich podnóża. Pierwsze wspinaczki odbywał u schyłku lat 90. w fiordach północnej Norwegii za kołem polarnym i na lodowcach wyspy Seiland.
Pięć lat zesłania minęło wreszcie i Mariusz Zaruski powrócił do Odessy. Tu ożenił się z córką lekarza Izabelą Kietlińską i wraz z żoną i matką bez żalu postanowił opuścić rosyjską monarchię, by przenieść się w nieco cieplejszy politycznie klimat Galicji, pod berło cesarza Franciszka Józefa. Zaruscy osiadają w Krakowie, gdzie były kapitan żaglowców zaciąga się na... Akademię Sztuk Pięknych. Trzydziestokilkuletni Zaruski po raz trzeci już zaczyna studia. Pod kierunkiem Juliana Fałata - ówczesnego rektora - kończy wydział malarstwa, ucząc się także u Wyczółkowskiego, Mehoffera, Cynka i - krótko - Wyspiańskiego.
Z Kopca Kościuszki i ze wzgórza wawelskiego w pogodny dzień dobrze było widać Tatry. Swą magnetyczną siłą oddziaływały na każdego artystę. Nie oparł się im i Mariusz Zaruski.
Krakowskie środowisko plastyczne od wielu już lat ciągnęło latem do Zakopanego. Jeszcze w. 50. latach XIX wieku był pod Giewontem Jan Matejko, stałymi gośćmi bywali Wojciech Kossak i Jacek Malczewski. W początkach XX wieku odwiedził Tatry sam Wyspiański. Człowiekiem bodaj czy nie najbardziej zasłużonym dla popularyzacji Tatr i Zakopanego w ostatnich dekadach XIX stulecia był także malarz - Walery Eljasz, autor wydawanego od 1870 r. Ilustrowanego przewodnika do Tatr, Pienin i Szczawnic.
Najpewniej bywał Zaruski w Zakopanem już podczas letnich sezonów 1902 i 1903, choć nie znajdujemy jego nazwiska na listach gości, wydawanych nakładem Komisji Klimatycznej czyli zarządu zakopiańskiego uzdrowiska - osobno lub jako dodatki do ukazującego się wówczas tygodnika "Przegląd Zakopiański". Obowiązki meldunkowe były wówczas równie lekceważone jak dziś... Musiał wszakże poznać Tatry już w tamtych czasach, jeżeli u progu 1904 roku, w niezbyt doświadczonym turystycznie towarzystwie i bez góralskiego przewodnika odbył kilka wycieczek - a zimą Tatry uchodziły niemal za niedostępne i z rzadkimi wyjątkami nie były w ogóle zwiedzane. O sezonach zimowych mówili tylko leczący się klimatycznie suchotnicy, zaś narciarstwo było w powijakach.
W 1903 roku Mariusz Zaruski wstąpił także do Towarzystwa Tatrzańskiego: jako członek TT odnotowany jest po raz pierwszy w spisie datowanym 12 maja 1904, gdzie pod poz. 1567 widnieje Zaruski Maryan, art. malarz w Krakowie. Także i w czasach późniejszych, gdy w świecie turystycznym nazwiska okryło się sławą - egzotyczne nieco imię rzymskich cesarzy upraszczano mu w ten sposób często.
W 1904 roku Mariusz Zaruski opuścił Kraków i wraz z żoną przeniósł się na stałe do Zakopanego. Doszukiwano się różnych motywów tego kroku, jak zwykle w odniesieniu do owych czasów upatrując przede wszystkim choroby płuc wśród głównych przyczyn zmiany adresu. Ale choćby z dalszych dziejów Zaruskiego wiemy, że cieszył się on doskonałym zdrowiem i iście żelazną kondycją. Niedomagała - według niektórych - pani Izabela. Ba ! - ona także nie przypominała figurki z saskiej porcelany, odbywała w towarzystwie męża trudne wycieczki (m.in. wspinając się na Mnicha i turnie w Grani Apostołów), w Zakopanem twardą ręką prowadziła gospodarstwo, a dożyła wieku sędziwego wśród trudów i niedostatków, jakich nie szczędziło jej życie. Może więc ściągnęła Zaruskiego pod Giewont opinia, jaka ugruntowała się o Zakopanem, mieniąca podtatrzańskie uzdrowisko stolicą polskiej sztuki, którego kulturotwórcza rola stawała się, w podzielonym kraju, coraz istotniejsza?
A może przyczyny upatrywać trzeba jeszcze gdzie indziej? Może rozstanie Zaruskiego z Imperium Rosyjskim nie było najbardziej legalnym przedsięwzięciem i powrót za kordon nie skończyłby się dlań przyjemnie? Drogi do rosyjskich portów były dla Zaruskiego zamknięte i podjęcie na nowo kariery marynarskiej zapewne stało się niemożliwe. Kapitan bez morza i okrętu, ale za to z dyplomem Akademii Sztuk Pięknych pewno nie bardzo miał z czego żyć w Krakowie, gdzie malarzy nie brakowało, a o jakąkolwiek posadę "obcemu poddanemu" było trudno.
Przyjechali więc Zaruscy do coraz modniejszego uzdrowiska, by tu prowadzić interes pensjonatowy: dzierżawiona przez nich willa "Krywań" przy ulicy Ogrodowej 5 (dziś: ul. Mariusza Zaruskiego 6) przez wiele lat była nie tylko dachem nad głową i miejscem, gdzie wraca się z ciężkich, nieraz niebezpiecznych wypraw, lecz także źródłem utrzymania.
Wśród ewentualnych motywów decyzji o osiedleniu się w Zakopanem jeden możemy wykluczyć prawie na pewno: umiłowanie Tatr. To przyszło później i nie miało wpływu na podejmowanie decyzji, przynajmniej wpływu zasadniczego. Wiele lat potem sam przyznawał:
Czas przyszedł - poznałem Tatry. Góry wysokie i piękne. Ze stoków Gubałówki patrzyłem na ich grań szczerbatą - tu i ówdzie bielejącą śniegiem, ale nie spieszyłem rączo do wnętrza ich zajrzeć: tyle gór już wszelakich widziałem...
Poszedłem jednak w Tatry i przekonałem się, iż trwałem w głębokim błędzie.
Stały się dla mnie objawieniem, deską ratunku dla udręczonej zwątpieniami duszy...

Przez 10 lat mieszkał w Zakopanem. Stał się w podtatrzańskim uzdrowisku postacią znaną i uznaną. Jako taternik i narciarz, jako organizator taternictwa i narciarstwa, jako twórca i naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego zyskał sobie w całej Polsce dobrą sławę, utrwaloną i rozwiniętą w późniejszych czasach działalnością wojskową, morską, wychowawczą i literacką. Na pewno zrobił karierę, przeszedłszy długą drogę od jungi na rosyjskich szkunerach do wysokiego oficera - adiutanta Prezydenta Rzeczypospolitej, od twórcy studenckich ulotek antycarskich do cenionego autora, od ubogiego zesłańca do generała i starosty morskiego.
Właściwy kierunek tej drogi obrany został pod Giewontem, a ogólnonarodowa rola Zakopanego przyczyniła się do popularyzacji postaci Mariusza Zaruskiego. Dla Zakopanego zaś przyszły generał dokonał bardzo wiele, nie tylko w turystyce i sporcie: społecznikowska pasja wiodła go także do działania w dziedzinie ochrony przyrody, kultury, spraw komunalnych i gospodarczych... Był wreszcie Zaruski wybitnym zakopiańskim dziennikarzem i tu zdobywał szlif literacki. Przy tym wszystkim - ten nadzwyczajnie zajęty człowiek miał czas prowadzić bogate życie towarzyskie, a pensjonat Zaruskich był przed I wojną światową ważnym zakopiańskim centrum kulturalnym. Był także ostoją dla licznych turystów: od 1907 roku na łamach pism zakopiańskich, a także dorocznego "Pamiętnika Towarzystwa Tatrzańskiego" ukazywało się ogłoszenie:

Willa "Krywań"
Zakopane, ulica Ogrodowa L. 5
Pensjonat Zaruskich
Pokoje gościnne z widokiem na góry
Chorych obłożnie nie przyjmuje się
Dla członków Towarzystwa Tatrzańskiego 10 % zniżki

U progu XX stulecia Zakopane wkroczyło w pierwszy okres urbanizacji. Centralną ulicą uzdrowiska stawały się powoli Krupówki, odbierając prymat Chramcówkom, gdzie dotychczas grupowały się główne zakłady lecznicze i ekskluzywne pensjonaty. Wybudowanie przy Chramcówkach (wbrew protestom światlejszej części opinii społecznej) dworca kolejowego w 1899 roku pogorszyło znacznie warunki zdrowotne wschodniej części Zakopanego. W tym samym czasie, po wielkim pożarze, który w styczniu 1899 roku strawił kilkanaście drewnianych domostw w środkowej części Krupówek - zaczęły w ich miejsce powstawać pierwsze budynki murowane, w tym szczególnie ważne dla dalszego rozwoju Zakopanego hotel "Morskie Oko" Władysława Dzikiewicza z salą teatralno-balową i księgarnia Leonarda Zwolińskiego. Kamienice w centrum wsi utworzyły paradoksalne śródmieście - strefę usługowo-handlową.
W 1904 roku oddano do użytku "zakopiańską trasę W-Z" - poprowadzoną z największym rozmachem, szeroką arterię ulicy Marszałkowskiej (dziś: Kościuszki), nazwaną tak na cześć najwyższego w Galicji wybieralnego dostojnika - marszałka krajowego, którym w owym czasie był hrabia Stanisław Badeni. Skrzyżowanie Krupówek z Marszałkowską stało się głównym punktem Zakopanego, wyznaczanym budynkiem poczty na rogu południowo-zachodnim, siedzibą Komisji Klimatycznej i niezwykle popularną "Cukiernią Zakopiańską" Waleriana Płonki, a następnie Piotra Przanowskiego - na rogu północno-wschodnim.
Nieco dalej na północ - albo, po zakopiańsku rzecz ujmując, w dół - wznosiły się przy Krupówkach świeże mury Dworca Towarzystwa Tatrzańskiego, odbudowanego w 1903 roku według projektu Wandalina Beringera po pożarze z 1900 roku i, nie opodal, drewniany budynek z 1882 roku, wzniesiony także staraniem Towarzystwa Tatrzańskiego dla Szkoły Przemysłu Drzewnego. Obydwa te zabytkowe budynki stoją do dziś i pełnią mniej więcej takie same funkcje jak wówczas: pierwszy (Krupówki 12) mieści Zarząd Oddziału Zakopiańskiego PTTK, drugi (Krupówki 8) służy Zespołowi Szkół Zawodowych i Technikum Budowlanemu im. Władysława Matlakowskiego. Dzielący je gmach Muzeum Tatrzańskiego powstał znacznie później; w zakopiańskich latach Mariusza Zaruskiego Muzeum im. Tytusa Chałubińskiego gnieździło się (od 1892 roku) w niewielkim drewnianym budynku, wzniesionym według projektu Józefa Piusa Dziekońskiego, warszawskiego architekta i przyjaciela Chałubińskiego, u zbiegu ulic Chałubińskiego i Zamoyskiego, koło pomnika doktora. Dawny budynek Muzeum spłonął, a dziś w tym miejscu prosperuje firma budowlana.
Ulica Ogrodowa, przy której znajdował się pensjonat "Krywań" - dziś nosząca imię Zaruskiego - powstała u progu XX wieku i stanowi zachodnie przedłużenie ulicy Kościuszki. Przed I wojną projektowano pociągnięcie traktu na zachód do przecięcia się z biegnącą po drugiej stronie potoku Młyniska ulica Kasprusie i nawet dalej, do Kościeliskiej.
Dziś projekt ten jest nadal aktualny - to znaczy co kilka lat powraca się do planów jego realizacji. Tymczasem jednak uliczka najbliżej związana z Mariuszem Zaruskim jest ślepym zaułkiem, kończącym się nad stromą skarpą potoku.
Jak to już wspomniano, z początkiem XX wieku Krupówki w pobliżu skrzyżowania z Ogrodową zaczęto uważać za centrum uzdrowiska. A jeszcze w latach 70. XIX stulecia właśnie tutaj, na pobliskim domu Jakuba Gąsienicy Kołodzieja kończyła się ta część Zakopanego, w której osiedlali się letnicy: dalej na południe, aż do dworskich i fabrycznych zabudowań Kuźnic rozciągał się las, z rzadka tylko przecinany ścieżkami, podmokłymi młakami i łysinami polan, na których wypasano bydło. Taka też drożyną leśną, łączącą dwór oraz osiedle górników i hutników w Kuźnicach z kościołem przy ul. Kościeliskiej były późniejsze Krupówki. Złośliwi nazywali je "drogą grzeszników" - klienci kuźnickiej karczmy pielgrzymowali tędy do kościoła, by tu, od księdza Józefa Stolarczyka, pierwszego zakopiańskiego proboszcza, otrzymać rozgrzeszenie...
Ogrodową utworzyło kilka domów, początkowo wliczanych do Krupówek. Najstarsze budynki w tej okolicy to "Willa pod Matką Boską", zaprojektowana i wybudowana w końcu lat 80. Przez Franciszka Neużila, ówczesnego dyrektora Szkoły Przemysłu Drzewnego, zniszczona w czasie II wojny światowej, i "Łazienki" Stanisława Krzeptowskiego, pensjonat z kąpielami, mieszczący się bezpośrednio za pocztą, zwalony przez halny wiatr w lutym 1925 roku. Niewiele młodsze i reprezentujące podobny, pseudoszwajcarski styl są stojące jeszcze, choc przeznaczone do wyburzenia willa "Jagienka" (dziś Ogrodowa 5), wybudowana przez Józefa Sieczkę w początku lat 90. XIX wieku, a używana jako pensjonat przez K.Łaszczową i wzniesiony w drugiej połowie lat 90. "Krywań" Zaruskich (dziś Zaruskiego 6). Dalej na zachód stoją pochodzące z początków XX wieku wille "Kalina" i "Limba" - ta sama, w której w latach 20. Karol Szymanowski tworzył m.in. operę Król Roger i balet góralski Harnasie. Po drugiej stronie ulicy wznosi się stylowy Dom Turysty PTTK, noszący imię Mariusza Zaruskiego, a wybudowany w latach 50. Pocztę przy rogu Krupówek zeszpeconą późniejszymi przebudowami oddano do użytku w październiku 1904 roku.
Władz oficjalnych Zakopane w owym czasie miało dwie, zaś chcących współrządzić organizacji społecznych - kilkanaście. W odrębnym systemie rządzony był zakopiański obszar dworski - posiadłości hr. Władysława Zamoyskiego w Kuźnicach i w Tatrach, a także w obrębie gminy zakopiańskiej. Samorząd lokalny reprezentowała pochodząca z wyborów, w większości góralska Rada Gminna, na czele której stał wójt. W latach 1902-06 był nim lekarz Andrzej Chramiec. Kierownictwo uzdrowiska spoczywało w rękach Komisji Klimatycznej, składającej się z delegowanych reprezentantów Rady Gminnej, Towarzystwa Tatrzańskiego i niektórych innych instytucji i środowisk zakopiańskich. "Klimatyką" - jak popularnie nazywano Komisję - od 1900 roku kierował z urzędu rządowy komisarz w funkcji inspektora uzdrowiska. W latach 1904-08 był nim Kazimierz Madurowicz, po nim, do I wojny, stanowisko to piastowali kolejno Władysław Janowicz, Stanisław Matusiński i Stefan Grabczyński.
W 1904 roku atmosfera w Zakopanem nadal była przyciężka na skutek sporów między góralskim kierownictwem gminy, reprezentowanym przez dra Andrzeja Chramca a grupą inteligencji napływowej, z lekarzem klimatycznym (dziś powiedzielibyśmy - naczelnym lekarzem uzdrowiska) drem Tomaszem Janiszewskim oraz literatem, malarzem i twórcą stylu zakopiańskiego w budownictwie i sztuce - Stanisławem Witkiewiczem na czele. Tło i przebieg sporu, który dotyczył sposobu rozwiązywania kwestii sanitarnych Zakopanego, ale także, a może nawet przede wszystkim - systemu działania władzy w uzdrowisku - nakreślił Witkiewicz w eseju Bagno, publikowanym w latach 1902-03 w kilku odcinkach na łamach "Przeglądu Zakopiańskiego". Tygodnik ten, ukazujący się od 1899 roku pod redakcją Dionizego Beka, z inspiracji Tomasza Janiszewskiego, od początku swego istnienia walczył z obskurantyzmem góralskich rajców i z wykorzystywaniem ich naiwności i niechętnego do przybyszów stosunku przez obrotne jednostki, dążące do likwidacji konkurencji i zmonopolizowania władzy i wpływów w Zakopanem. W sporze o Bagno, jak go nazywano, mniej zresztą posługiwano się rzeczowymi argumentami, których spokojne rozważenie mogłoby przynieść istotną korzyść Zakopanemu: orężem jednej strony była fachowa wiedza Janiszewskiego i autorytet moralny Witkiewicza, drugiej zaś - antyinteligencka solidarność góralskich radnych gminnych i, przede wszystkim, znakomite stosunki Chramca w sferach rządzących Galicji, ukształtowane dzięki renomie prowadzonego przezeń Zakładu Wodoleczniczego, a niemniej - dzięki poparciu właściciela dóbr zakopiańskich hr. Władysława Zamoyskiego. Przeciwnika Witkiewicza ochoczo poparli konserwatyści krakowscy, a wśród nich - goszczący często u Chramca, mający z Witkiewiczem na pieńku niedawny profesor Zaruskiego - Julian Fałat. Spór o Bagno, wywołany okolicznościami, których negatywne skutki zarówno w sferze moralnej, jak i w postaci niedoinwestowania sanitarnego były w Zakopanem odczuwane jeszcze przez wiele lat potem, zakończył się w zasadzie doraźnym zwycięstwem Rady Gminnej: opozycyjny wobec władzy Związek Przyjaciół Zakopanego przestał działać, "Przegląd Zakopiański" przez rok nie wychodził, lekarz klimatyczny otrzymał dymisję, zaprzestano nawet w Zakopanem realizować witkiewiczowskie projekty obiektów w stylu zakopiańskim.
W dłuższej jednak perspektywie czasowej zwycięstwo okazało się tylko przelotnym sukcesem. 4 kwietnia 1904 roku powstało stowarzyszenie pod nazwą "Związek Górali pod Wezwaniem Bł. Andrzeja Boboli", które za jeden ze statutowych celów uznało propagowanie stylu witkiewiczowskiego. Dr Chramiec nie znalazł się w gronie jego założycieli. W tymże roku właściciele dóbr szaflarsko-poronińskich, rodzina Uznańskich, zamówili u Witkiewicza projekt drewnianej kaplicy. Stanęła ona w 1908 roku w Jaszczurówce i jest do dziś ozdobą podtatrzańskiego budownictwa sakralnego.
Wyrzucany z Zakopanego dr Tomasz Janiszewski został naczelnym lekarzem Krakowa, a w Polsce Niepodległej, w rządzie Ignacego Jana Paderewskiego, objął stanowisko ministra zdrowia. W 1906 roku dr Andrzej Chramiec zrezygnował z funkcji wójta, a jego miejsce zajął Romuald Kulig, właściciel najstarszego zakopiańskiego hotelu "Pod Giewontem", u zbiegu Krupówek i ul. Nowotarskiej. Stanowisko lekarza klimatycznego objął natomiast dr Józef Żychoń, jeden z najbardziej zasłużonych społeczników Zakopanego. Z nim to właśnie najbliżej związał się Mariusz Zaruski.
Od 1904 roku datuje się takie popularność Zakopanego w sferach lewicowych, szczególnie u działaczy Polskiej Partii Socjalistycznej, a zwłaszcza jej Wydziału Bojowego z Józefem Piłsudskim na czele, później - PPS-Frakcji Rewolucyjnej. Pod Giewontem odbywają się narady i konferencje socjalistów, tu powstają zręby organizacyjne Związku Walki Czynnej i Tymczasowej Komisji Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych - głównej platformy politycznej Piłsudskiego u progu I wojny światowej. On sam przed 1914 rokiem bywa w Zakopanem niemal corocznie: częste zaziębienia wywołują obawę gruźlicy i skłaniają przyszłego Marszałka do kuracji klimatycznych.
W 1906 roku także w Zakopanem obraduje V Zjazd Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy, pod przewodnictwem częstego bywalca Zakopanego - Juliana Marchlewskiego, który w przyszłości odbędzie kilka wycieczek z Zaruskim, a także jako ochotnik weźmie udział w głośnych poszukiwaniach Aldony Szystowskiej, prowadzonych przez TOPR w r. 1912 w masywie Czerwonych Wierchów.
Narodowa Demokracja zdobędzie pod Giewontem wpływy dopiero w latach pierwszej wojny - za to okażą się one tak silne, że pozwolą endecji utrzymać ster rządów Zakopanego aż do 1926 roku. Stronnictwa Ludowe - przede wszystkim PSL "Piast" - zyskają w Zakopanem większe znaczenie dopiero w latach międzywojennych.
Najbardziej widowiskową imprezą PPS w Zakopanem była odbyta w sierpniu 1904 roku konferencja inteligencji lewicowej, w której wzięli m.in. udział Gustaw Daniłowski, Ignacy Daszyński, Witold Jodko, Kazimierz Kelles-Krauz, Ludwik Krzywicki, Ksawery Prauss, Andrzej Strug, Leon Wasilewski i Stefan Żeromski. Omawiano bieżącą taktykę partii w środowisku inteligenckim wobec rosnącej radykalizacji mas. Także latem 1904 roku, z inicjatywy Odo Bujwida, Kazimierza Kelles-Krauza, Stanisława Witkiewicza i Stefana Żeromskiego, w ramach Towarzystwa Wyższych Kursów Wakacyjnych zorganizowano w Zakopanem letnią wolną wszechnicę - z wykładami, seminariami i konwersatoriami, gdzie zajęcia prowadzili profesorowie filozofii, historii, ekonomii, filologii i literaturoznawstwa, m.in. J. Baudouin de Courteney, W. Feldman, L. Krzywicki, B. Limanowski, A. Mahrburg, K. Potkański i K. Twardowski. Idea ta kontynuowana była także w latach 1908-09, od 1913 roku zaś aż do końca okresu międzywojennego wakacyjne kursy uniwersyteckie w Zakopanem prowadził Związek Nauczycielstwa Polskiego. Wykłady odbywały się w rozmaitych salach, przed I wojną głównie w nie istniejącym obecnie "Hotelu Turystów" Józefa Sieczki przy ul. Zamoyskiego, w pensjonacie "Warszawianka" (ul. Jagiellońska 18) i w Sali "Sokoła" przy Rynku (dziś Plac Niepodległości, obecna siedziba Straży Pożarnej).
W 1904 roku osiadł w Zakopanem na dwa lata Stefan Żeromski. Wspólnie z dawnym redaktorem "Przeglądu Zakopiańskiego" Dionizym Bekiem i doktorami Marcinem Wojczyńskim i Józefem Żychoniem autor Popiołów doprowadził do stworzenia w tymże roku zakopiańskiej Biblioteki Publicznej, której działaczami byli w późniejszych latach oboje Zaruscy.
Centrum kulturalnym Zakopanego była nadal sala teatralno-balowa, wybudowana przez Władysława Dzikiewicza w 1901 roku przy Hotelu "Morskie Oko" (dziś: Krupówki 30). Latem 1904 roku w sali tej występował sezonowy teatr zawodowy, zmontowany przez Aleksandra Zelwerowicza. Liczni widzowie uczestniczyli w spektaklach Dziadów, Księdza Marka, Wyzwolenia, Wesela i Warszawianki, a także wodewilowych sztuczek lżejszego kalibru. Dla wielu przybyszów zza kordonu była to pierwsza możliwość zetknięcia się z niecenzuralną twórczością Mickiewicza, Słowackiego i Wyspiańskiego.
W "Morskim Oku" koncertował tegoż lata - niezbyt entuzjastycznie przyjęty - Artur Rubinstein, który podczas tego właśnie pierwszego pobytu w Zakopanem poznał Karola Szymanowskiego.
Rok 1903 sprowadził do Zakopanego rekordową liczbę 10 463 gości, lokowanych w 575 domach gościnnych, dysponujących jednorazowo 7349 miejscami w 3322 pokojach. Liczby te dotyczą jednak tylko sezonu letniego. Domów, przystosowanych do przyjmowania gości zimą, było o wiele mniej. W sezonie 1903/1904 śnieg na Krupówkach oglądało zaledwie 878 gości. Wśród nich - Mariusz Zaruski.

Spis treści   Dalej